czwartek, 4 września 2014

Taki poranek ...

Lubię   poranki   .
Najbardziej   te   niedzielne   !
Już   wiem   ,   że   gdy   wybija   8 : 00   ,   moje    dziecko   za   chwilkę   zawoła   : "Mamo  ,mamo, wstałam ! "  ,  a   ja   rzucam   natychmiast   wszystko   to   czym   byłam  zajęta   i   pędzę ...
Wchodzę   mówiąc   " Dzień   dobry   Kochanie   "   i   wtedy   zaczyna   się   ten   mój   ulubiony czas . 
Czas   na   przytulasy  .   Na   moc   buziaków   .   Śmiechy   i   chichoty   .   Ona   też   to   lubi   .   Już   jak  zbliżam   się   do   Niej   to   od  razu   chowa   się   pod   kołdrę  ;)
Bywa   ,   że    Amelia   bawi   się   w   piżamie   jeszcze   chwilkę   ,   a   ja   mam    kilka   minut   by delektować   się   kawą   i   ciasteczkami  .   
Lubię   takie   poranki   .
Taki   nasz    beztroski   czas   .
Każdy   jeden   poranek   taki    jest   bez   względu   na   aurę   na   dworze   i   nasze  humory  .   
Każdy   jeden   jest   nasz  .   Minimum   30   minut   przewalanek   po   łóżku   .   
Czas   dla   wtedy   się   zatrzymuje   i   cieszymy   się   sobą   . 
Dzisiaj   witałam   Amelię   wpuszczając   słoneczko   do  sypialni   .   W   końcu   słońce   zagościło  .
Czy   czegoś   więcej   mi   trzeba   ?   Nie   !   Starczy   Jej   uśmiech  i   czas   który  dla   Niej   mam :)

A  jak   wyglądają   Wasze   poranki ?











12 komentarzy:

  1. U nas bardzo podobnie.. z tym, że Maja ostatnio woła albo "mamusia" albo "tatuś" <3 A! No i pół godzinki to jednak nie trwa... u nas max 5 minut bo Maja od razu hyc z łóżeczka - ostatnio na nocnik lub w weekendy do naszego łóżka jak jeszcze tam jesteśmy ;)
    p.s. mamy identyczną sukienkę, ciekawe czy będzie jeszcze dobra na jesień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza idealna ,rękawki jeszcze podwijamy ;)

      Usuń
  2. U mnie też są przytulasy,ale teraz po urlopie troszkę krótsze, jednak nadrabiam to później, kiedy już wracam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. czułości z rana obowiązkowo :) czasami 5 minut, czasami godzina, zalezy ile mamy czasu.
    takie dłuższe łóżkowe nasiadówki są w weekendy.
    wtedy z piżam wyskakujemy stosunkowo późno. wszystcy się tulimy i buziakujemy. w tygodniu ja z dziewczynkami.
    uwielbiam te chwile. bezcenne.
    ps. nie zawsze niestety małe zmory chcą współpracować i odwzajemniać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas i wieczorem też są ,ale czasem się uda ,czasem zasypiamy nie wiadomo kiedy ;)

      Usuń
  4. Bardzo podobnie wygląda nasz poranek co wasz. Bez buziaczków,uścisków i szaleństwa nie ma rozpoczętego dnia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne macie poranki :) U nas odkąd pracuję poranki są w pośpiechu. Ja wstaję najpóźniej o 5.30, Polka zazwyczaj śpi jak wychodzę do pracy, albo ją budzę, bo muszę odprowadzić do babci. Więc się prawie nie widzimy :(
    A w weekend wstaje zdecydowanie zbyt wcześnie, ale leżymy sobie długo w łóżku, z przytulasami i przepychankami

    OdpowiedzUsuń
  6. Odwrotnie niż u mnie! Poranki są moim koszmarem. Udaję, że mnie nie ma. Potem z jednym otwartym okiem sięgam do lodówki po gotową butlę z mlekiem, podgrzewam w mikrofali, daję dziecko do kojca i idę dalej pospać. w tym czasie małą przejmuje tata. Do czasu aż Kluska o mnie sobie nie przypomni i idzie mnie budzić, wyciągać z łóżka... to nie jest miłe. To boli, jak dwulatka wskakuje mi na głowę, to boli jak wykręcając mi palec ściąga mnie z łóżka. Kurczę, ale ona jest silna ;)
    Zdecydowanie wolę wieczory. Wtedy jest czas na przytulanie, na całowanie, na wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz nasze poranki zaczynają się płaczem, i prośbami, że nie chcę iść do przedszkola!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję i trzymam kciuki za lepszy czas !

      Usuń